Włochy 2010

Początkowo na majówkę planowaliśmy krótki wypad do Rzymu, ale ostatecznie nie mogliśmy sobie odmówić kilku dodatkowych dni na zwiedzanie Wenecji.

Transport Do Włoch polecieliśmy Wizzairem, a z Wenecji do Rzymu Easyjetem (okazało się że przelot jest dużo tańszy niż włoski odpowiednik PKP). W Rzymie postawiliśmy na metro - trochę zaniedbane, ale dociera we wszystkie ciekawe miejsca. Warto wykupić kartę turystyczną, która pozwala za darmo korzystać z komunikacji miejskiej przez trzy dni i wejść do dwóch muzeów. W Wenecji najrozsądniej wybrać tramwaje wodne. Pozwalają sprawnie poruszać się po samej Wenecji i okolicznych wyspach.

Kuchnia Żywiliśmy się monotonnie, głównie pizzą, od czasu to czasu też pizzą i tylko dla przyzwoitości kilka razy spróbowaliśmy spaghetti, lazani i owoców morza. Niestety ceny w większości restauracji są wysokie, a naciąganie klienta jest raczej regułą niż wyjątkiem. Na szczęście atmosfera kawiarenek otoczonych zabytkami wynagradzała te niedogodności.

Wenecja jest miastem pełnym turystów, szczególnie w najmodniejszych miejscach z placem Św. Marka na czele. Dlatego zwiedzając staraliśmy się spacerować bocznymi uliczkami. W Wenecji niesamowite jest to, że wystarczy kilka minut, aby całkowicie stracić orientację. Plątanina uliczek, kanałów i mostków tworzy fascynujący klimat, w którym "prosta" wydaje się być pojęciem czysto abstrakcyjnym. Drugie oblicze miasta odsłania się po zmroku. Ulice (poza centrum) są puste, ciche, brakuje świateł w oknach. Wenecja zmienia się w miasto duchów, jakby nikt tam nie mieszka. Widok tyle tajemniczy co przygnębiający.

Poza Wenecją warto poświęcić jeden dzień i popłynąć na okoliczne wyspy. Na Lido z placu Św. Marka płynie się około 15 minut. Właśnie tą wyspę wybraliśmy na nocleg. Komunikacja jest tu niezła, a ceny nieco niższe. Po drugiej stronie wyspy rozciąga się długa plaża. Niestety pogoda nie pozwoliła nam nacieszyć się morzem, słońcem i piaskiem. Murano słynie z huty szkła. Przez uchylone drzwi można podpatrzeć proces produkcji szklanych ozdób. Warto pospacerować sobie po wyspie i poszukać kilku szklanych pomników. Jednak największe wrażenie zrobiło na nas malutkie Burano. Kiedyś słynęło z koronek, a dziś zachwyca bajecznie kolorowymi domkami.

Rzym - przypomina wielkie muzeum - nie sposób wymienić wszystkich jego zabytków, które warto odwiedzić. My postawiliśmy na te najpopularniejsze. Zwiedziliśmy Koloseum, Palatyn oraz Forum Romanum. W tej chwili to tylko ruiny, ale przy odrobinie wyobraźni można dostrzec ich minioną wielkość. Spacerując rzymskimi kamieniczkami mijaliśmy dziesiątki fontann (prawdziwy skarb Rzymu). Zwiedziliśmy kilkanaście (z setek) kościołów. Ich wnętrza były wspaniałe, choć trudno uwierzyć, że wszystkie były niezbędne wiernym. Oczywiście wspięliśmy się na Schody Hiszpańskie, wrzuciliśmy monety do Fontanny di Trevi. Oglądaliśmy panoramę miasta z zamku Św. Anioła i wzgórza Aventino. Jednak to Watykan zrobił na nas największe wrażenie, szczególnie Plac i Bazylika Św. Piotra.

GALERIA