Wietnam 2010

Naszą podróż po Wietnamie rozpoczęliśmy od Ho Chi Minh City, popularnie zwanego Sajgonem. To miasto szczyci się dziewięcioma mln mieszkańców i siedmioma mln motocykli. Obserwując niesamowity ruch uliczny mieliśmy wrażenie, że te statystyki nie są przesadzone. Przejście przez ulicę w Wietnamie jest prawdziwą przygodą, gdyż rzeka motocykli nigdy nie zatrzymuje się i nie kończy.

Samo miasto jest o wiele bardziej europejskie niż Bangkok, który odwiedziliśmy kilka tygodni wcześniej. Ma chodniki, skwerki, parki, czyli elementy miejskiej przestrzeni nieobecne w stolicy Tajlandii. Zabudowa jest dość specyficzna - dominują wysokie i bardzo wąskie fasady domów, jak się później okazało takie domy są budowane w całym Wietnamie, również na wsiach. Ciekawym obiektem jest Pałac Zjednoczenia, dla nas szczególnie interesujący, gdyż zbudowany w dobrze nam znanym stylu socrealizmu.

Z Sajgonu wybraliśmy się na wycieczkę do delty Mekongu. Rejs łódeczkami wśród wysokich palm rosnących przy brzegach niezliczonych odnóg i kanałów robi duże wrażenie. Zresztą Mekong, podobnie jak inne rzeki Wietnamu, jest pełny życia - pływają statki, ludzie łowią ryby, wydobywają piasek z dna itp. Wśród atrakcji była również wizyta w wiosce, gdzie produkuje się wyroby z kokosa (cukierki, wino). Tam mieliśmy okazję potrzymać 15 kilogramowego pytona.

Zwiedzanie Wietnamu środkowego ograniczyliśmy do Hue - dawnej, historycznej stolicy Wietnamu. W mieście znajduje się wiele imponujących zabytków architektury. Twierdza w Hue jest zachowana w nienajlepszym stanie (powoduje to duża wilgotność powietrza), co nadaje temu miejscu ciekawy klimat. Grobowce cesarzy ołożone wokół miasta to w zasadzie ogromne parki z klimatycznymi budowlami, świątyniami, stawami. Wietnamczycy są bardzo dumni ze swoich cesarzy i chętnie opowiadają historie o władcach, z których jeden miał 103 konkubiny i tylko jednego syna, a drugi spłodził 142 dzieci. Wizyta w Hue to także obowiązkowe zwiedzenie Pogody Thien Mu, która jest symbolem miasta. Do pagody i grobowców można dopłynąć statkiem wycieczkowym.

Z Hue przenieśliśmy się do oddalonego o ok. 100 km Danangu. Ten fragment pokonaliśmy koleją - jest to najładniejszy odcinek trasy w całym Wietnamie - tory kolejowe biegną brzegiem nadmorskiego klifu. Podróż trwała ok. 3 godzin.

Kolejny etap naszej podróży to Hanoi. Tu spotkaliśmy się ze znajomą rodziną Wietnamczyków, którzy oprowadzili nas po mieście i zaprosili na pyszny obiad. Kuchnia wietnamska jest dość ostra, bardzo różnorodna w smakach (np. połączenia ostrego ze słodkim). Oprócz znanych w Polsce Sajgonek, słynną potrawą jest rosół pho oraz potrawa z kleistego ryżu gotowanego w liściach palmowych (Bánh ch?ng). Znajomi zabrali nas na spacer po mieście, który okazał się przejażdżką na motorach. Hanojczycy jeżdżą dość specyficznie - nie przestrzegają zasad pierwszeństwa, jeżdżą pod prąd, zachowują minimalny odstęp między pojazdami, ale za to nie przekraczają prędkości ok. 40 km/h. Obejrzeliśmy główne zabytki Hanoi - Świątynię Literatury, Pagodę na Jednej Kolumnie i dwa jeziora w centrum miasta.

Z Hanoi wybraliśmy się na dwie wycieczki. Pierwsza z nich to wyjazd do Pagody Perfumowej. Do świątyni można się dostać jedynie łodzią. Wg tradycji wiosłować mogą tylko kobiety. Płynąc rzeką podziwialiśmy piękne krajobrazy - wysokie góry wystające z wody. Droga do samej pagody zajmuje ok. godziny spaceru na szczyt góry. A na czubku - niespodzianka! Pagoda Perfumowa to w rzeczywistości grota, w której rządzona jest świątynia.

Kolejną wycieczką, na jaką się wybraliśmy, była zatoka Ha Long. Jest to obowiązkowy punkt programu każdego turysty, który odwiedza Wietnam, gdyż zatoka została wpisana na listę dziedzictwa narodowego UNESCO. My wybraliśmy opcję wycieczki dwudniowej, z noclegiem na łódce. Miejsce robi niesamowite wrażenie - ogromne skały wystające z morza, zachód słońca na łódce, światła innych łodzi sumujących w zatoce nocą. Była też okazja do kąpieli w zatoce (Kuba skoczył z dachu statku!), zakupów na pływającym targu, popływania kajakami. Zwiedziliśmy też dwie ogromne jaskinie. Te jednak pozostawiły po sobie mieszane uczucia. Były podświetlane nienaturalnymi, bardzo żywymi kolorami, a w środku ustawiono sztuczną fontannę.

I tak nasza podróż po Wietnamie dobiegła końca. Mamy jednak wielką ochotę tam wrócić.

Informacje praktyczne:

Przejazd. Do Wietnamu przylecieliśmy z Bangkoku tanimi liniami Air Asia. Są bardzo punktualne i przez cały pobyt w Azji nie mieliśmy z tym przewoźnikiem żadnych problemów. Przelot między Sajgonem a Hue oraz Danangiem i Hanoi to linie Jet Star. Jak się na miejscu okazało mają negatywną opinię wśród użytkowników, ale z naszymi lotami nie było żadnych problemów.
W Wietnamie jest jedna linia kolejowa z północy na południe, a pociągi mogą mieć duże opóźnienia (co nam się przydarzyło).

Hotele. Nocowaliśmy w dwu gwiazdkowych hotelach (najtańsze hotele z możliwością wcześniejszej rezerwacji przez Internet). Wszystkie były czyste, ładne. Niektóre nie miały okna w pokoju, co akurat w miastach stanowi plus - nocą jest cicho i ciemno. My rezerwowaliśmy hotele w Polsce, ale lepszą opcją jest szukanie noclegu a miejscu - oferta turystyczna jest bardzo szeroka i można znaleźć tańszy nocleg niż za pośrednictwem Internetu.

Wycieczki. Korzystaliśmy z lokalnych biur podróży. Często wycieczki można zamówić też w hotelach. Są bardzo tanie (ok. 10 $ za jeden dzień), ale w cenę zazwyczaj nie są wliczone napoje, a posiłek jest dość skromny.

Waluta. Najlepiej mieć ze sobą dolary. Można nimi wszędzie płacić, a płacąc w Dongach zwykle traci się na niekorzystnym przeliczniku. Co ciekawe w Wietnamie płaci się w dziesiątkach lub setkach tysięcy Dongów, a wszystkie banknoty wyglądają prawie tam samo, z wizerunkiem Ho Chi Minha.

Klimat. My odwiedziliśmy Wietnam w listopadzie 2010r. Pogoda różni się znacznie między północą a południem. Kiedy w Sajgonie temperatury przekraczały 30 stopni, na północy było ok. 20 stopni i wieczorami zakładaliśmy długie spodnie i swetry. W Wietnamie środkowym było dość ciepło, jednak zdarzały się przelotne opady.

FILM   GALERIA