Trekking nad fiordem

Dwa lata po dotarciu na Nordkapp postanowiliśmy wrócić do Norwegii, tym razem na cieplejsze południe kraju.
Cel: obejść dookoła Lysefjorden, czyli 42-kilometrowy fiord w okolicach Stavanger.

Dojazd Samolotem do Stavanger. Potem autobusem do Sandnes, gdzie przesiadamy się do kolejnego autobusu do Lauvvik. Stamtąd promem do Forsand (życzliwa obsługa promu przewiozła nas za darmo). I tu zaczynamy naszą pieszą wędrówkę.

Opis trasy znajdziecie tu i tam. My trochę wydłużyliśmy wycieczkę i zaczęliśmy nasz trekking w Forsand, gdzie przez Haukali i Nedreidane, dotarliśmy do Vinddalen. Potem do Lysebotn a następnie wracamy drugą stroną fiordu - do Preikestolen. Całość zajęła nam 7 dni (plus dodatkowy dzień na spacer dookoła jeziora k. Preikestolen), podczas których przeszliśmy ponad 100 km. Trasa oznaczona jest czerwonym szlakiem i literkami T.

Przygotowanie szlaku jest różne. Miejscami oznaczenia są czytelne i świeżo malowane (spotkaliśmy dziewczyny, które szły z puszką farby i znaczyły szlak), miejscami nie ma ich prawie wcale. Im więcej chodzimy po górach za granicą, tym bardziej przekonujemy się do polskich oznaczeń. (powinny być naszym towarem eksportowym :) Łańcuchy pojawiają się tylko na najbardziej popularnych odcinkach szlaku. Rzeczki i strumienie trzeba zwykle pokonywać w brud. Brakowało nam wiat i zadaszeń, które są częste w polskich górach.

Trasa jest trudna i wymagająca dobrej kondycji, ale jest zdecydowanie warta wysiłku! Mijamy liczne górskie jeziora, strumienie i wodospady, pojedyncze drewniane domki, podziwiamy widoki na fiord. Przechodzimy przez skaliste płaskowyże i górskie doliny. Po drodze są dwie atrakcje turystyczne: Kjeragbolten - zaklinowany pomiędzy dwiema skałami nad fiordem głaz oraz Preikestolen - półka skalna na wysokości ok. 600 m.n.p.m. (a w zasadzie 600 m nad fiordem). Poza tymi dwoma miejscami, na szlaku spotykamy pojedyncze osoby, za to niezliczone stada owiec. Jest czas, aby cieszyć się czystą naturą oraz odpocząć od cywilizacji.

Noclegi Śpimy głównie w namiocie - na dziko lub na campingach (po drodze są trzy pola namiotowe: na początku trasy w Forsand, w połowie szlaku w Lysebotn i na końcu wycieczki w Preikestolen). Wbrew pozorom, w górach jest dość trudno o dobre miejsce na biwakowanie. Cały teren jest skalisty i podmokły.

Na trasie mijamy schroniska (chatki) - większość z nich jest jednak zamykane i aby się do nich dostać trzeba wcześniej pobrać klucz w biurze organizacji turystycznej DNT. Ceny noclegów w schroniskach są wysokie, zwłaszcza na polską kieszeń. Płaci się nie tylko za nocleg, ale i odpoczynek w schronisku w ciągu dnia. Cały system opiera się na zaufaniu. Turysta wypożycza klucz, sam otwiera sobie chatkę, wpisuje swoje dane do książki meldunkowej i wrzuca pieniądze za nocleg do sejfu (można też zapłacić za pomocą aplikacji na smartfona). Nam udało się przenocować w schronisku w Bakken, które nie jest zamykane na klucz.

Kuchnia Cały prowiant mieliśmy ze sobą. Przydało się zwłaszcza jedzenie liofilizowane (polecamy dania firmy LYOFOOD). Na trasie nie ma sklepów. Jedyny jest w Forsand. Nieliczne produkty spożywcze można też kupić na campingu k. Preikestolen oraz Lysebotn i w górskim sklepiku w Bratteli (tu właściciel wystawia przed swój domek koszyk z produktami, które można kupić). Nie ma za to problemu z wodą pitną - występuje ona w ogromnej ilości w strumieniach i potoczkach.

Pogoda Gdy dwa lata temu jechaliśmy na Nordkapp, podczas trzech tygodni padało tylko dwa razy. Teraz pogoda zrobiła nam psikusa i podczas 10 dni były dwa dni słońca. Odbiło się to na jakości szlaku. Miejscami było ślisko, a podmokłe tereny zamieniły się w bagna. Rzeki podniosły swój poziom i w wielu miejscach musieliśmy przechodzić w brud. Mimo, że mieliśmy dobry sprzęt, w zasadzie nie było takiej rzeczy, której nie przywieźlibyśmy do Polski mokrej.

Ludzie Sympatyczni, dobrze mówiący po angielsku. Po drodze witaliśmy się z napotkanymi turystami i wymienialiśmy informacjami o trasie. Spotykaliśmy się z życzliwością ze strony innych ludzi, np. panowie z budowy elektrowni wodnej k. jeziora Strandvatnet pozwolili nam ogrzać się i zjeść obiad w biurze budowy, po tym jak przez pomyłkę zeszliśmy ze szlaku, a potem odwieźli nas samochodem do miejsca, gdzie zgubiliśmy szlak.

Powrót Z Preikestolen jedziemy autobusem do Tau, skąd promem płyniemy do Stavanger. Krótkie zwiedzanie miasta i jedziemy na lotnisko.

GALERIA   MAPA