Jeszcze dalej niż północ

Cel tej podróży był jasno określony: jechać rowerem na północ tak daleko to tylko możliwe, czyli na Nordkapp. I udało się: 13 lipca 2014 r. dotarliśmy na Przylądek Północny. A oto szczegóły naszej wyprawy.

Trasa, etapy, logistyka

  • Przelot Warszawa - Oslo (zapakowanie rowerów i sakw do samolotu to wyższa szkoła jazdy. Poszło dużo folii spożywczej i bąbelkowej oraz taśmy klejcej)
  • Zwiedzanie Oslo na rowerze i rozgrzewka przed wyprawą na Nordkapp
  • Nocny pociąg z Oslo do Bodo
  • Prom z Bodo na Lofoty
  • Trasa rowerowa (kierunek północny)
    Dzień 1 Mosken - Ramberg - ok. 30 km (relaks)
    Dzień 2 Ramberg - Orsvag - ok. 88 km (ładny nocleg na campingu)
    Dzień 3 Orsvag - Gullesfjordbotn - ok. 97 km (tu pożegnaliśmy się z Lofotami)
    Dzień 4 Gullesfjordbotn - Harstad - ok. 60 km (przejazd szybką łodzią z Harstad do Tromso)
    Dzień 5 Tromso - Olderdalen - ok. 64 km
    Dzień 6 Olderdalen - Sandelva - ok. 76 km
    Dzień 7 Sandelva - Orbakken - ok. 68 km
    Dzień 8 Orbakken - Alta - ok. 78 km
    Dzień 9 Alta Odpoczynek i grubsza naprawa roweru - 0 km
    Dzień 10 Alta - Smorfjord - 107 km (najwięcej na całej trasie! tego dnia mieliśmy 5. rocznicę ślubu, którą uczciliśmy norweskim piwem)
    Dzień 11 Smorfjord - Skipfjorden - ok. 78 km
    Dzień 12 Skipfjorden- Nordkapp - Skipfjorden - 2x27 km (nareszcie na Nordkapp! piękne widoki i zmienna pogoda - sam Nordkapp spowity był gęstą mgłą, która na szczęście, rozwiała się w ciągu dnia)
  • Powrót (przestajemy się spieszyć i delektujemy się jazdą bocznymi dróżkami przejeżdżając m.in. przez Ofoty):
    Dzień 13 Skipfjorden - Honnningsvag - 7 km (podróż Hurtigrutenem do Harstad)
    Dzień 14 Harstad - Evenes - ok. 50 km
    Dzień 15 Evenes - Ballangen - ok. 34 km
    Dzień 16 Ballangen - Nordkil - ok. 54 km
    Dzień 17 Nordkil - Ness - ok. 50 km
    Dzień 18 Ness - Skutvik - ok. 10 km (przejazd promem ze Skutvik do Bodo i wycieczka rowerowa do Saltstraumen ok. 61 km gdzie są najsilniejsze w Europie prądy pływowe)
    Dzień 19 Bodo - Gaitvagen - Bodo - ok. 28 km (wycieczka na plażę za miasto i kąpiel w zatoczce, gdzie woda nagrzała się od słońca).
    Razem ok. 1140 km jazdy rowerem. A potem:
  • Pociąg z Bodo do Oslo
  • Samolot z Oslo do Warszawy

Transport. Norwegię przemierzyliśmy różnymi środkami lokomocji. Po drodze na Nordkapp korzystaliśmy z promów, szybkich łodzi i wodolotów - bez nich nie udałoby się przeprawić na drugą stronę fiordów.

Noclegi.W Norwegii prawo nieskrępowanego korzystania z przyrody daje możliwość biwakowania praktycznie wszędzie, pod warunkiem, że zachowa się odpowiednią odległość od zabudowań oraz posprząta się po sobie śmieci. Z rozbijania namiotu "na dziko" korzystaliśmy wybierając na nocleg piękne, odludne miejsca nad brzegami fiordów.

Gdy mieliśmy ochotę wrócić do cywilizacji, nocowaliśmy na campingach. Pola namiotowe dają wiele udogodnień (kuchnia, pralka, prysznic) Zwykle położone są w urokliwych miejscach. Szczególnie miło wspominamy nocleg na kampingu w miejscowości Orsvag na Lofotach - jeden z najtańszych i najładniej położonych. Część pól namiotowych w Norwegii należy do sieci NAF - można skorzystać z wydawanych przez nich informatorów, aby znaleźć kolejny nocleg.

Kuchnia. Cóż, ceny w norweskich knajpach były dla nas zaporowe, więc sami przygotowywaliśmy sobie posiłki. Były flaczki, burito, paella i dużo kanapek z dżemem. Najbardziej brakowało nam świeżych warzyw i owoców, które w Norwegii są bardzo drogie i nie wyglądają apetycznie.
Ulubioną przekąska Norwegów jest baconpolse, czyli ichniejszy hot-dog.

Atrakcje. Norwegia to piękne krajobrazy: fiordy, wystające ponad nimi ośnieżone szczyty gór, małe drewniane domki w wioskach rybackich, okwiecone łąki, śnieg leżący na przełęczach, który nie rozpuścił się mimo ok. 20 st. ciepła. Podczas wycieczki mogliśmy cieszyć się dziką przyrodą: widzieliśmy stada reniferów, nieznane u nas gatunki ptaków, a raz drogę przebiegły nam łosie. Duże wrażenie robią księżycowe krajobrazy na samym Nordkapp - niepodobne do żadnych, jakie widzieliśmy wcześniej.

Wyzwania:
- Kilkunastokilometrowe podjazdy - najlżejsza przerzutka i dużo cierpliwości.
- Tunele. Wyjątkowo nieprzyjemne dla rowerzystów - ciemno, zimno a każdy przejeżdżający samochód wydaje dźwięk jak stado tirów.
- Awarie rowerów. Były połamane szprychy, wymiana pedałów, naprawa hamulca, złapana guma.
- Ceny. Norwegia to kraj bardzo drogi i nie ma się co nad tym faktem dużo rozpisywać. Na szczęście wiele produktów spożywczych jest dostępnych cenowo.

GALERIA   MAPA