Modlin 2014

Właśnie wysiedliśmy z pociągu podmiejskiego na stacji PKP Choszczówka i przygotowywaliśmy nasze rowery na długą wycieczkę. Kiedy podszedł do nas niejaki T. i zagaił: czy do Modlina byśmy go nie podrzucili. Nieduży był, a i z oczu dobrze mu patrzyło więc zabraliśmy go ze sobą.

Droga upłynęła nam przyjemnie w zacnym towarzystwie. Pobłądziliśmy po lesie, minęliśmy Legionowo i wałem nadwiślańskim trafiliśmy do Twierdzy Modlin. Tam zjedliśmy małe co nieco i wróciliśmy do domu. Tu się okazało że T. (teraz już Torn) wciąż jest z nami i z towarzystwa naszego rezygnować nie zamierza. Nie uznając sprzeciwu zaanektował kocyk z wielbłąda wraz z kawałkiem podłogi. No i tak już pozostało.

GALERIA   MAPA