Między mostami

Dosyć długo zastanawiali¶my się, czy nie przenie¶ć tego opisu do zakładki z podróżami dużymi. W nieco ponad cztery godziny przejechali¶my 50 kilometrów.

Zaczęli¶my tradycyjnie w Zosinie, Następnie przez Siemień, Rybno, Pniewo, Lutostań i Koty dotarli¶my do mostu na Narwi. Potem było już z górki Bronowo, Krzewo, Rakowo, Drozdowo i Kalinowo. W przelocie zerknęli¶my na plażę miejsk± w Łomży i zanim się spostrzegli¶my pili¶my zimne piwko w cieniu naszej brzozy :)

Większo¶ć trasy prowadziła po asfalcie. Jedynie ¶cieżka przyrodnicza miedzy Kotami a Bronowem była wytyczona polnymi drogach oraz krótki fragment za Pniewem przedzierali¶my się po nieprzyjemnym piasku. Most przed Bronowem trudno uznać za dzieło sztuki, ale i tak jest największym znanym mi mostem pod największ± rzek± do którego prowadz± tylko polne drogi.

W powyższym dosyć skrótowym opisie pominęli¶my kilka ważnych szczegółów. Nie napisali¶my o żarze, który lał się z nieba, o dziesi±tkach bocianich gniazd, o młodych łabędziach, gęstych łęgach i bagnistych ł±kach oraz uroczych drewnianych domkach w Bronowie.

GALERIA   MAPA