Tylko we Lwowie 2015

We Lwowie spędziliśmy naszą szóstą rocznicę ślubu. Miasto nas urzekło Włóczyliśmy się po brukowanych uliczkach oglądając liczne zabytki Lwowa: kościoły, rynek miejski (z przechodzącą przez niego linią tramwajową), Cmentarz Łyczakowski. Panoramę miasta obejrzeliśmy z wieży ratuszowej oraz góry niedaleko Wysokiego Zamku. Wieczorem wybraliśmy się do Opery na Traviatę. Trafiliśmy też na "noc muzeów" - zwiedziliśmy z przewodnikiem nieznane zakątki kościołów i posłuchaliśmy na żywo koncertu w katedrze ormiańskiej.

Było coś dla ducha, teraz coś dla ciała. Spróbowaliśmy: barszczu ukraińskiego, solianki, wareników, haluszek - a wszystko podlane szklanką ukraińskiego piwa (Doms lub Białyj Lew) ewentualnie kieliszkiem wódeczki. A na deser - lokalne słodycze: ciasta, keksy, słodkie bułki i chałwa. Mamy ochotę jeszcze tu kiedyś wrócić.

GALERIA