Kazimierz Dolny

Odwiedziliśmy we wrześniu 2008 roku, choć pogoda spłatała nam figla i aura była typowo listopadowa. Miasto jest naprawdę malutkie. Można je obejść w piętnaście minut, ale warto pospacerować trochę dłużej i poprzyglądać się elewacjom budynków. Koniecznie trzeba zajrzeć do kilku sklepików i spędzić trochę czasu w którejś z licznych kawiarenek (często połączonych z galeriami). Później można się wybrać do ruin zamku górującego nad Kazimierzem i na górę Trzech Krzyży, których roztacza się piękna panorama miasta i Wisły.

Drugi dzień w Kazimierzu postanowiliśmy poświęcić na spacery lessowymi wąwozami, które wiją się wokół miasta. Spacerując wśród korzeni drzew mieliśmy wrażenie, że znaleźliśmy się w labiryncie. Z wąwozów wyszliśmy w pobliżu kazimierskich kamieniołomów. Dalej idąc wałem wzdłuż Wisły podziwialiśmy spichlerze oraz walczyliśmy z silnym wiatrem i deszczem.

Ostatnią atrakcją na którą się zdecydowaliśmy, była wycieczka promem na Wiśle. W ładniejsze dni można sobie popłynąć do Janowca i tam zwiedzić zamek. My jednak skapitulowaliśmy przed pogodą i ograniczyliśmy się do kółka po rzece.

GALERIA