Bieszczady 2010

W Bieszczady wybraliśmy się na kilka dni w sierpniu, aby pochodzić po górach. Z Warszawy przyjechaliśmy samochodem po drodze zwiedzając tamę nad Soliną. Ogromna betonowa budowla robi wrażenie, ona i bazarek ustawiony koło wejścia na tamę, gdzie można było zakupić ciupagi i oscypki, a nawet zjeść kebab i chińszczyznę ;). Nie skorzystaliśmy jednak z oferty kulinarnej i pojechaliśmy w dalszą drogę. zabukowaliśmy się w Schronisku pod Małą Rawką. Choć po przyjeździe nie zostało już dużo czasu do zmroku, postanowiliśmy ruszyć na nasz pierwszy szczyt, czyli Małą Rawkę. Schodzący turyści przestrzegali nas, że na górze strasznie wieje i leje. Jednak po godzinnym podejściu rozpogodziło się i mogliśmy podziwiać zachód słońca z Wielkiej i Małej Rawki (1307 i 1271 m.n.p.m.). Schodziliśmy już w lekkim półmroku, aby udać się do schroniska na herbatę i grzane piwko.

Drugiego dnia wybraliśmy się na dłuższą, całodzienną wycieczkę. Z Wołosatego ruszyliśmy czerwonym szlakiem, który zaczynał się asfaltową leśną ścieżką. Pierwsze widoki na zachmurzone góry czekały nas z Rozsypańca (1262 m.n.p.m.) i trochę wyższego Halicza (1338 m.n.p.m.). Następnie niebieskim szlakiem wdrapaliśmy się na Tarnicę - najwyższą górę w Bieszczadach (1346 m.n.p.m.). Pogoda nie była najlepsza, więc na szczycie spotkaliśmy niewielu ludzi. Niebieskim szlakiem wróciliśmy do Wołosatego. A przy zejściu ze ścieżki mogliśmy napić się wody ze studni wyciągniętej za pomocą drewnianego żurawia.

Kolejnego dnia ruszyliśmy się na Połoninę Caryńską. Po wczorajszej wycieczce bolały nas lekko nogi i zdecydowaliśmy się na lżejszą trasę. Wędrówkę zaczęliśmy zielonym szlakiem z Bacówki pod Małą Rawką. Po około dwóch godzinach byliśmy na szczycie połoniny. Tym razem świeciło piękne słońce, więc widoki były zupełnie odmienne od wczorajszych. Na górze zrobiliśmy sobie krótki odpoczynek na kanapkę i poleżenie na trawce, a następnie zeszliśmy czerwonym szlakiem do Ustrzyk Górnych. Na końcu zatrzymaliśmy się jeszcze na pomoczenie nóg w bardzo zimnym, górskim strumyku. Potem złapaliśmy busik powrotny i udaliśmy się na pyszne naleśniki z jagodami do naszego schroniska.

Następna wycieczka to pasmo Bukowego Berda oraz drugie podejście na Tarnicę. Skoro świt podjechaliśmy PKS-em do Widełek, skąd zaczęliśmy wędrówkę niebieskim szlakiem. Szlak kluczył długo lasem, aby wyprowadzić nas na połoninę. Szliśmy szczytem górskiej łąki mijając liczne skałki, na jednej z nich zrobiliśmy sobie odpoczynek. Po drodze spotkaliśmy pana, który szedł z psem odzianym w uprząż pozwalającą zwierzęciu przenosić niewielkie pakunki. Tuż pod Tarnicą napełniliśmy butelkę wodą z górskiego źródełka i ruszyliśmy na szczyt. Tym razem pogoda dopisywała, więc na szczycie był tłum ludzi. Zupełnie inna sytuacja niż dwa dni wcześniej! Czerwonym szlakiem udaliśmy się do Ustrzyk Górnych, gdzie posililiśmy się kwaśnicą i pierogami z kaszą gryczaną (bardzo dobre).

Przedostatniego dnia pozostała nam do przejścia Połonina Wetlińska. Wycieczkę rozpoczęliśmy z Brzegów Górnych. Choć wszyscy odradzali nam to podejście jako bardzo strome, okazało się niezbyt trudne. W końcu mieliśmy już za sobą kilka dni treningu w górach. Czerwony szlak zaprowadził nas to Chatki Puchatka - górskiego schroniska, które nie ma ani bieżącej wody ani prądu. Nieopodal znajduje się za to górski strumyczek, koło którego ustawiona jest... żeliwna wanna. Zrobiliśmy kilka zdjęć i ruszyliśmy dalej na przełęcz Orłowicza i Smerek (1222 m.n.p.m.). Po drodze oglądaliśmy piękne widoki Bieszczadzkich szczytów w pełnym słońcu. Ze Smerka zeszliśmy czerwonym szlakiem do miejscowości o tej samej nazwie, gdzie nocowaliśmy. (Polecamy niezłe jedzenie w gospodzie przy OW Smerek Dolny - zwłaszcza zupę solijankę).

Ostatniego dnia przed odjazdem postanowiliśmy wejść na jeszcze jeden szczyt. Wstaliśmy więc o szóstej rano i ruszyliśmy zielonym szlakiem na Jawornik (1001 m.n.p.m.). Po godzinnym podejściu w górę na szczycie spotkaliśmy niemieckich turystów, którzy rozbili się tam z namiotami i właśnie wstawali. W drodze powrotnej wiedzieliśmy ciekawe drzewo spalone przez piorun oraz nieczynną stację kolejki bieszczadzkiej.

GALERIA