Beskidy 2018

Korzystając z tego, że Kuba został zaproszony na konferencję w Szczyrku, długi weekend majowo-czerwcowy spędziliśmy na wędrówce w Beskidzie Śląskim. Naszą wyprawę rozpoczęliśmy w Bielsku-Białej, skąd wspięliśmy się na Szyndzielnię. Następnego dnia ruszyliśmy na Klimczok, potem zjedliśmy pyszne naleśniki w schronisku na Błatnej. Noc spędziliśmy na Równicy i następnego dnia zdobyliśmy Wielką Czantorię. Na szczycie gwałtownie zmieniła się pogoda - z upału w gęstą ulewę z gradem. Na szczęście udało się nam znaleźć suche schronienie. Po chwili ruszyliśmy dalej, aby zdążyć przeczekać kolejny deszcz w Schronisku na Soszowie zajadając pyszne buchty z jagodami. Zanocowaliśmy w przepięknie położonym schronisku na Stożku, gdzie delektowaliśmy się ciemnym piwem i widokiem na panoramę gór w promieniach wieczornego słońca.

Następnego dnia zawitaliśmy do Schroniska Przysłop. Tu czekało nas zaskoczenie - schronisko zostało gruntownie wyremontowane. W okolicy odbywał się ultramaraton, tak więc mieliśmy okazję zobaczyć dobiegających do schroniska biegaczy. Koło Przysłopu jest małe muzeum górskie, po którym oprowadziła nas sympatyczna przewodniczka opowiadając wiele ciekawych historii (np. o tym, że koło schroniska była kiedyś skocznia narciarska). Ranek przyniósł załamanie pogody i gęsty deszcz. Trzeba jednak było iść dalej, bo po południu Ewelina miała pociąg do Warszaw. Kilka godzin wędrówki w deszczu na Skrzyczne i nasze buty wypełniły się wodą. W schronisku zjedliśmy ostatni górski obiadek i ruszyliśmy w dół do Szczyrku.

GALERIA   MAPA